34. Rapidograf po studencku.



Ostatnimi czasy natknęłam się w sieci na nową metodę zdobienia paznokci. Studenci architektury powinni znać urządzonko, o którym będzie mowa, jednak dla reszty 'zielonych', podam definicję:


Rapidograf 

Pisak kreślarski w postaci pióra, który pozwala na rysowanie tuszem linii o stałej grubości. Służy do wykreślania rysunków i ich opisywania na papierze (brystolu) lub kalce technicznej. W skład kompletu wchodzi kilka piór kreślących linie o różnej grubości. Standardowo końcówki piór oznacza się różnymi kolorami w zależności od grubości. Zazwyczaj stosowane są grubości: 0,13 (fioletowy); 0,18 (czerwony); 0,25 (biały); 0,35 (żółty); 0,50 (brązowy); 0,70 (niebieski); 1,00 (pomarańczowy) i 1,40 mm (zielony).
Przygotowanie rapidografu do pracy wymaga napełnienia zbiorniczka tuszem kreślarskim lub włożenia naboju kapilarnego z tuszem, który podczas rysowania spływa cienką rurką umieszczoną wewnątrz wymiennej końcówki, po powierzchni stalowej igiełki. Igiełka ta ma możliwość ograniczonego przesuwu wzdłuż rurki i dodatkowe zadanie – udrażniania prześwitu rurki. Przed dłuższą przerwą w kreśleniu (ponad jeden tydzień) konieczne jest usunięcie reszty tuszu z pisaka przez umycie go, ponieważ zeschnięty tusz, zwłaszcza w piórach o mniejszych średnicach, nie daje się usunąć i konieczna jest wymiana końcówki pisaka na nową.

Podobno wystarczy takim cudem namalować wzorek i już mamy gotowy manicure.
Strasznie chciałam wypróbować tego, jednak wizja wydawania milionów na coś, co nie wiem, czy się sprawdzi i czy będę umiała nim dobrze rysować, jakoś mnie nie przekonała. Do tego fakt, że jest z nim tyle zabawy - wylewanie tuszu i mycie po każdym użyciu - utwierdziło mnie w przekonaniu, że zapewne na jednym razie się skończy moja przygoda z rapidografem.
Z drugiej strony, wzorki były tak śliczne, że musiałam tego wypróbować. Co więc robi Daga w takiej sytuacji? Znajduje alternatywę. No i znalazłam. Marker do płyt (z cieniutką końcówką).



Wszystko zrobiłam, jak należy - pomalowałam paznokcie, następnie zmatowiłam te, na których zapragnęłam wzorków, przemyłam cleanerem i do dzieła. Namalowałam. Może nie jest to szczyt piękna, ale jak na pierwszy raz, to powiedzmy, że w miarę jestem zadowolona. Następnie nałożyłam na wszystko top i utwardziłam w lampie. Byłam przeszczęśliwa, gdy zobaczyłam efekt.




Czy mogło coś więc pójść nie tak, skoro pozostało mi tylko przemycie paznokci cleanerem? 
A no niestety mogło.

Okazuje się, że marker nic sobie z tego nie robi, że jest permanentny oraz, że znajduje się pod warstwą lakieru. 

Gdy tylko zauważyłam, że marker się na luzie zmazuje, poprawiłam wzorek i nałożyłam kolejną warstwę hybrydy - tym razem dodałam jeszcze kilka ozdóbek dla lepszego efektu. Wszystko pod lampę, po czym oczywiście czynność powtórzyłam (czyli dodałam ostatnią warstwę topu). Tym razem już bardzo delikatnie obchodziłam się z cleanerem. Niestety i tak się odrobinkę rozmazało, ale wielkiej tragedii nie ma. 
A oto efekty:






Jak uważacie, warto użyć alternatywnej metody i zaoszczędzić, czy lepiej zainwestować w rapidograf?
Czekam na Wasze opinie w komentarzu! :)


3 komentarze:

  1. Wg mnie całkiem całkiem metoda zależy od czasu i wygody jeśli gdzieś lecimy to ten sprzed idealnie pewnie sprawdza się podczas wycieczek i podróż. Czekam na więcej wspaniałych wzorkow (-;

    OdpowiedzUsuń
  2. Wg mnie całkiem całkiem metoda zależy od czasu i wygody jeśli gdzieś lecimy to ten sprzed idealnie pewnie sprawdza się podczas wycieczek i podróż. Czekam na więcej wspaniałych wzorkow (-;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli na wycieczkę bierzemy lampę uv w wersji mini (te takie jednopaznokciowe), to rzeczywiście nie jest to zła metoda ;) nie trzeba dźwigać żadnych innych ozdóbek, tylko lakiery i marker ;)

      Usuń

 

Google+

Wyświetlenia

Translate